wtorek, 10 czerwca 2014

ZAWIODŁAM ;C

Przepraszam, że przez tak długi czas nic nie dodawałam, ale po prostu miałam bardzo ciężką sytuację, to  w szkole to w domu i nie miałam czasu ani niestety nawet ochoty by coś tu nabazgrolić. Przepraszam!!!

Na pewno nie będę już pisała opowiadań o Violetcie. Ten temat i tak już jest oklepany i każdy i tak pisze o tym samym. 

MOGĘ PISAĆ OBOJĘTNIE O CZYM, POSTARAM SIĘ CZĘSTO DODAWAĆ POSTY. JA ZUPEŁNIE NIE MAM POMYSŁU.

Chociaż tak na prawdę od ostatniego czasu zaczęłam interesować się psychologią, tylko nie wiem w jaką formę miałabym to złożyć. No, ale jakby się tak uprzeć to można bybyło to zrobić, lecz to wy musielibyście pisać do mnie w mailach swoje problemy a ja bym na nie odpowiedziała za pośrednictwem bloga ;P

CO O TYM MYŚLICIE?

Przepraszam, ale klawiatura mi się psuję

~Kanny 

poniedziałek, 6 stycznia 2014

One Shot "Życie pisze różne scenariusze" by Monika G.

ŻYCIE PISZE RÓŻNE SCENARIUSZE

Violetta 18-letnia dziewczyna miała wszystko. Wspaniałego chłopaka narzeczonego Leona , rodzinę , brata , którego kochała nad życie i przyjaciół. Była przeszczęśliwa .  Za 2 godziny miała się spotkać z ukochanym chciała mu powiedzieć bardzo ważną rzecz mianowicie to iż jest w ciąży , ale przez jedno głupie zdjęcie wszystko się zmieniło …
                Violetta postanowiła zrobić niespodziankę narzeczonemu i przyszła na tor na , którym jeździł .
Czekała na niego ,aż nagle podeszła do niej Lara , która była mechanikiem . Pokazała jej zdjęcie , na który Leon się z nią całował. Dziewczyna uciekła  nie chciała go więcej widzieć nie sądziła, że z utratą ukochanego straci wszystko . Po krótkim czasie po ich zerwaniu Leon spotykał się z Larą, która zajęła miejsce Violetty w ich paczce . Lara naopowiadała wszystkim głupot na temat Violi  co zaskutkowało tym, że wszyscy się od niej odwrócili . Dlatego spakowała manatki i nikomu nic nie mówiąc wyjechała do szkoły dla modelek we Włoszech  .
                Dziewczyna dziś ma 24- lata i za każdym razem gdy to wspomina ma łzy w oczach. Teraz jest jedną z najpopularniejszych modelek na świecie. Gdy szykowała się do jednego z pokazów mody zobaczyła ją  - kiedyś mechanika , a teraz początkującą (za grubą ) modelkę i jego – mistrza motocrossu . Dowiedziała się  również , że są zaręczeni  i będą mieszkać z  jej rodzicami i co najgorsze z nią.
3 dni później
                                                               VIOLETTA
                Zaraz jej coś zrobię . Grrr ona trajkocze jak jakaś kataryn..
-Leoś prawda ,że masz najpiękniejszą narzeczoną na świecie . Ja jestem cudowna  jak mhhhm nwm
- O ja wiem jak koń – powiedziałam pod nosem , ale na moje nieszczęście Leon to usłyszał , ale nic nie mówił tylko zaczął się śmiać pod nosem. Byłam tym zdziwiona nawet bardzo, przecież nie rozmawialiśmy ze sobą odkąd tu przyjechał z tą wiedźmą , teraz tak nagle śmieje się z jej żartów . Wzięłam torebkę i poszłam się szykować na jeden z występów , tak dzisiaj zaśpiewam pierwszy raz od kilku lat . Zaśpiewam tylko dla tego , że pieniądze z  tego występu pójdą na zabawki i inne rzeczy dla dzieci z sierocińca , w którym zresztą jest występ . Robię to dla tego ,że  bardzo kocham dzieci, a moje i tego debila dziecko straciłam…
Podczas występu …
                Zauważyłam pewną dziewczynkę bardzo smutną i wykończoną dlatego postanowiłam podczas występu , że do niej pójdę i tak też zrobiłam śpiewałam dla niej. Po skończonej piosence ona mnie przytuliła ja pocałowałam ją w czoło i zorientowałam się , że usnęła . Była przesłodka . Weszłam na sceną z nią na rękach i powiedziałam żeby wszyscy byli cicho tak też zrobili i zakończył się występ nagle zauważyłam Leona . Przyglądał mi się , a ja jemu . Zeszłam ze sceny i usiadłam na krześle nadal trzymając małą . W pewnym momencie przyszedł Leon .
- Ta dziewczynka nazywa się Lena i ma 7 lat . Jej rodzice zginęli w wypadku samochodowym – powiedział szeptem powiązanym smutkiem.
- Leon możesz coś dla mnie zrobić ?
- Oczywiście
- Możesz pojechać do domu iść na strych i nie oglądając niczego wziąć jakieś ubranka z szafki ?
- Jasne nie ma problemu za 15 minut jestem powrotem- uśmiechnął się do mnie , a ja odwzajemniłam to .
                                                               LEON
                Wszedłem do domu i opowiedziałem w skrócie całą historię . Mama Violi bała się nwm czemu otworzyć mi strych , ale zrobiła to jak stałem już za drzwiami byłem przerażony zobaczyłem zdjęcia moje i  Violi , oraz pełno zabawek i rzecz dla dzieci . Byłem zszokowany wziąłem to o co prosiła mnie Viola i spotkałem Angie  , która mi powiedziała , że Viola była w ciąży ze mną i dnia, w którym zerwaliśmy chciała mi o tym powiedzieć . Dowiedziałem się również , że Viola chciał tego dziecka, ale niestety poroniła . Byłem na nią zły , że mi nic nie powiedziała ,ale również było mi jej szkoda . Pojechałem do sierocińca i postanowiłem na razie o nic jej nie wypytywać .
                Po dojechaniu…
Wszedłem do pomieszczenia, w którym była Lenka i Viola i zobaczyłem , że dziewczynka akurat się obudziła . Dałem Violi ubrania .
                                               VIOLETTA
                Leon przyjechał o dziwo o nic się nie wypytywał . Nawet lepiej pomogłam się przebrać Lence i zaproponowałam jej lody i spacer była szczęśliwa nagle zapytała się Leona czy pójdzie z nami on z chęcią się zgodził.
-Jakie lody lubisz najbardziej Lenka ?
- Bananowe i ciasteczkowe , ale ja  nie powinnam ich przyjmować – odpowiedziała mi ze smutkiem
- Dlaczego ?
-Bo to wy za nie płacicie , a ja nie mam z czego wam oddać
- Nie przejmuj się to taki prezent J
- Dziękuje , Kocham Cię jakbym znała cię wieki – gdy to powiedziała zrobiło mi się strasznie ciepło na sercu
- Ja ciebie też – przytuliłam ją i znowu pocałowałam w czoło
 2 godziny później
                Mała jest taka słodka bawi się teraz z Leonem na placu zabaw . Leon jest wspaniały po mimo tylu lat nadal kocham go najbardziej na świecie , ale niestety życie napisało inny scenariusz . O wilku mowa właśnie tu idzie .
- I jak tam Leoś ?
Spojrzał na mnie dziwnie
-Sorry zapomniało mi się Leon – spłonęłam rumieńcem
-Nic się nie stało, tylko ostatnio mnie tak nazwałaś gdy byliśmy jeszcze razem- powiedział smutny
-Tyle lat już minęło co słychać u wszystkich ze studia ?
- Wszyscy mają się dobrze za wyjątkiem tego, że żałują , że ci nie wierzyli …
5 minut później
-Jednej rzeczy nie rozumiem skoro mnie kochasz, mieliśmy dziecko to czemu ze mną mnie zostawiłaś ! ?
- Ty się mnie pytasz to nie ja całowałam się z Larą gdy jeszcze byliśmy razem !
- Że co ja cię nigdy, PRZENIGDY  nie zdradziłem
- A to  co jest  ! – wyciągnęłam portfel i pokazałam mu , tak wiem dziwne , że jeszcze je mam , ale nigdy go nie wyrzuciłam 
- To jest fotomontaż ! Kto ci je dał !?
-Twoja narzeczona !
- Moja narzeczona  BYŁA  narzeczona – powiedział i uciekł ja poszłam do Lenki i postanowiłam , że jak się zgodzi to ją zaadoptuje
3 godziny później
                Jestem przeszczęśliwa udało mi się zaadoptować małą ona była taka uradowana gdy jej to zaproponowałam , że skakała ze szczęścia . Dochodzimy już do domu to co tam zastała zdziwiło mnie Leon wyrzucał rzeczy Lary przez okno nie powiem trochę ( od aut. Cholernie bardzo )mnie to bawi . Wchodzę do domu i słyszę jak Lara się na mnie drze , ale ignoruję ją i razem z Lenką idziemy na góre, a ona skaczę i przytula się do Leona oznajmiając mu , że od dziś jestem jej mamą . Widzę po nim, że również się cieszy.
21:00
Lenka położyła się już spać , a ja z Leonem oglądamy telewizję . Nagle zeszła na dół Lenka i zapytała się mnie czy nie położę się z nią bo nie Umi zasnąć . Zgodziłam się .
-Mamo  masz strasznie duże łóżko po co ?
-Wiesz jak kiedyś trzeba będzie przenocować jakiegoś przystojniaka to będzie miał gdzie spać – zaśmiałyśmy się
- Czy ktoś  mnie wołał ? – zapytał Leon
- Po co miałybyśmy cię wołać ?
- Przecież mówiłyście o jakimś przystojniaku więc tu jest – powiedział z szyderczym uśmieszkiem
My  z Lenką zaczęłyśmy się rozglądać i zapytałyśmy się równocześnie
-Gdzie jest ten przystojniak !
- No nie bądźcie takie – powiedział zrezygnowany
 Lenka uderzyła miejsce koło niej na znak , żeby Leon się położył i tak zrobił. Gdy Lenka już spała Leon zapytał się mnie czy jest jeszcze jakakolwiek szansa , że go jeszcze kocham ja mu odpowiedziałam
- Leon kochałam cię, kocham cię i zawsze, ale to zawsze tak będzie – powiedziałam i dotknęłam jego policzka
1,5 roku później
Violetta odzyskała Leona dzisiaj są małżeństwem i spodziewają się narodzin dziecka. Lenka pokochała ich jak własnych rodziców , a oni ją jak córkę . Odnowili kontakty z wszystkimi byłymi przyjaciółmi . Teraz jest szczęśliwa tak jak to było gdy miała 17 lat.
                              THE END
Monika G

Witam wszystkich oto pierwszy ONE SHOT niejakiej Moniki. No cóż jest bardzo fajny, mi się podoba, mam nadzieję że podzielicie moją opinię. Trzeba dodać, że to pierwszy tekst  Moniki. Moniko jak na pierwszy raz bardzo dobrze napisany OS, powiedziałabym, że gdybyś nie napisała mi tego to bym nie uwierzyła. Może powinnaś nad poprowadzeniem jakiegoś bloga czy coś?

Pozdrawiam Kanny 



piątek, 3 stycznia 2014

KONKURS MUSICIE TO PRZECZYTAĆ. WAŻNE!!!

~Słuchajcie~


Chcielibyście podzielić się swoimi pracami? Na przykład jakimiś ONE SHOTAMI czy coś? Jak tak to piszcie do mnie na fejsie albo od razu piszcie pod mój adres: kanny.verdas@o2.pl

Opublikuję każdy tekst więc się nie bać. Jak chcecie mogę wam go wykorektorować, poprawić z błędów czy coś, ale to od was zależy.

Oczywiście podpiszę was tak jak będziecie chcieli. Mogę dorzucić adres prowadzonego przez was bloga. 

Czas macie do niedzieli wieczorem. Chciałabym już dzisiaj coś wstawić więc do roboty. 
Mam nadzieję, że chociaż będą jakieś dwa teksty na mojej poczcie mailowej. Odbieram od razu więc bez spiny.

W poniedziałek postarałabym się zrobić krótką ankietę, w której zapadnie decyzja który ONE SHOT jest najlepszy.

Ostateczna decyzja zapadnie za jakieś dwa tygodnie.

Opublikuję wszystko tylko bez przesady czy coś.

Tematyka dowolna. Najciekawiej wydaję mi się, że będzie się czytać paringi. Ale ty tylko moje zdanie.

TRZYMAM ZA WAS KCIUKI, CZEKAM I POWODZENIA

~Kanny

czwartek, 2 stycznia 2014

ONE SHOT DIELETTA "Przyjaźń silniejsza niż wszystko inne" CZ. II

~VIOLETTA~


Jestem Violetta i mam 17 lat. Chodzę do prestiżowej Akademii Muzycznej w Buenos Aires - Studio Onbeat. Mieszkam z tatą na przedmieściach. Wraz z nami nasz wielki dom zamieszkują Olga - kucharka, która jest dla mnie jak ciocia oraz Ramallo - prawa ręka mojego taty oraz najlepszy przyjaciel każdego domownika. Jest nam wszystkim razem bardzo dobrze, mimo że nie mam mamy jakoś zapełniam pustkę w swoim sercu. Mam za to osobę, która mi bardzo pomaga, mianowicie Angie - ukochana cioteczka oraz nauczycielka śpiewu w mojej szkole. Cieszę się, że mam ich wszystkich. Wiem, że nie jestem sama w tym wielkim, pięknym świecie. 

Jak już wspominałam chodzę do szkoły muzycznej. Bardzo uwielbiam śpiewać, tańczyć, Po prostu to moje życie. Podążam za drogą mamy. Mam nadzieję, że teraz gdy patrzy na mnie z góry jest szczęśliwa, że robię to co kocham a przy okazji staram się być podobną do niej samej. Mnie samą otacza masa ludzi, przyjaciół i wrogów. Moim najlepszym przyjacielem jest Diego. Kocham go jak brata, na prawdę nie wyobrażam sobie tego gdybyśmy się nie poznali. Bardzo dużo nas łączy. Oboje kochamy muzykę i wiemy, że możemy nawzajem powiedzieć sobie wszystko. Mam także Francesscę, Camilę i Maxiego, którzy w podobny sposób jak Diego rozświetlają pełzające każdego dnia chwilę. Zawsze przy nich czuję się szczęśliwa, niestety każde szczęście można szybko zburzyć. Zdarza się to zazwyczaj za sprawą wrednej blondynki Ludmiły. Nie wiem czemu mnie nie lubi. Wiem, że ona potajemnie kocha się w Diego i ubzdurała sobie, że ja jej chcę go odbić. Oczywiście jest zazdrosna o wiele innych rzeczy, na przykład o to, że mnie lubią prawie wszyscy a ją każdy ignoruje. Okej jest mi jej żal, ale zawsze może się zmienić. Ciekawa jestem co zamierza teraz zrobić. 

A teraz skończyłam jeść śniadanie i czekam na Diego. Umówiliśmy się, że skoro mieszkamy blisko siebie to możemy razem chodzić do szkoły. Pamiętam jeszcze te chwile kiedy mój najlepszy kumpel był zamknięty w sobie. On sam nie ma obojga rodziców i mieszka z babcią, która nie radzi sobie za bardzo. Czasami po szkole wpadam do niej by też coś pomóc, posprzątać. Nie jest łatwo, ale jakoś dajemy radę. Diego jest na prawdę kochany. Spędza każdy dzień z babcią myśląc o tym, że każdy z dni może być tym ostatnim. Poniekąd go rozumiem. Dobrze, że przyjaciel ma brata, ale na drugim końcu świata. Oczywiście on także troszczy się o swoją rodzinę, przysyła pieniądze co miesiąc, w końcu jest właścicielem jednej z największych firm na wschodzie. Z Diego poznałam się w parku. Doskonale to pamiętam. Chłopak siedział na ławce z gitarą jakieś pięć lat temu i grał jakieś smutne utwory. Od tego się zaczęła nasza wielka przyjaźń. Nagle z rozmyśleń wyrwał mnie dzwonek do drzwi. Pędem wzięłam torbę i podeszłam do drzwi. Przed ich otwarciem krzyknęłam "Ja wychodzę do szkoły" i jak po prostu nic wystąpiłam przed drzwi.
- Cześć, jak się masz? - spytał mnie Diego i pocałował na przywitanie w policzek.
- A wiesz może być, a ty? - spytałam zaciekawiona
- Tak sobie, gotowa na męczarnie z Gregorio? Dzisiaj da nam niezły wycisk. Czuję to - odpowiedział chłopak i zaśmialiśmy się oboje. Później gadaliśmy to o związku Maxiego z Naty, i o jakiś tam pierdołach. W miłym towarzystwie do szkoły doszliśmy w jakieś dziesięć minut. Poszliśmy usiąść na murek i zaczęliśmy ponownie gadać. Nagle przede mną przeszedł Leon Verdas.
- Cześć wam - powiedział do mnie i Diego. Nawet nie zdążyliśmy odpowiedzieć, bo chłopaka już nie było. Zasmuciłam się troszkę. Od jakiegoś czasu bardzo podoba mi się Leon. Poszłabym za nim na koniec świata ale najwidoczniej on nie jest zainteresowany kimś takim jak ja, no cóż wcale mu się nie dziwię. Kocham się w nim już z jakieś nie wiem prawie dwa lata? A on nigdy nie zwrócił na mnie specjalnej uwagi, szkoda.
- Twój lovelas powiedział nam cześć, nie cieszysz się? - spytał Diego
- A czym mam się cieszyć? Tym, że nawet nie odpowiedziałam? A raczej nie zdążyłam? - dopytywałam się
- Spokojnie, dobra koniec tematu - odparł Diego. Nagle z nikąd wzięli się przyjaciele. Oczywiście weszliśmy do szkoły. Pierwsza lekcja jaka nas czekała to najgorsza z możliwych lekcja z Gregorio.

Następny dzień zaczął się podobnie. Jak na co dzień usiadłam z Diego na murku i zaczęliśmy przyglądać się ludziom. Nagle podszedł do nas ktoś kogo nie mogłabym się tutaj spodziewać - Leona. 
- Heej wam - przywitał się - Co tam u was?
- Cześć może być - spytałam podobnie z Diego. Leon lekko wzruszył ramionami i zaśmiał się.
-Słuchaj Violetta może chciałabyś się kiedyś spotkać po szkole albo coś? Na przykład przejść się po parku? - zagadał Leon. Byłam w szoku, nie wiedziałam czy bezpieczniej pokiwać głową czy też odpowiedzieć.
- W sumie czemu nie? - zapytałam 
- Może w sobotę po południu? - spytał się chłopak a ja pokiwałam głową na znak, że się zgadzam. - Super, nie mogę się doczekać. Do zobaczenia - dodał Leon i puścił mi oczko. Następnie odszedł.
- Słyszałeś to? - powiedziałam szczęśliwa do Diego, ale chłopak był jakiś taki smutny
- Tak, tak się cieszę Vilu, że nareszcie zauważył Ciebie - odrzekł.
Przez resztę dnia miałam taką radochę, że nie wiem. Uśmiechałam się, gadałam z Leonem, on jest na prawdę super, jak ja mogłam pomyśleć inaczej? Potem wieczorem pisałam z nim SMS do północy. Już nie mogłam doczekać się soboty. 

Piątek, popołudnie

Właśnie skończyliśmy zajęcia. Na dzisiejsze popołudnie umówiłam z Diego, że wpadam do niego. W końcu obiecałam to także babci chłopaka a ja nie potrafię jej odmówić, to taka kochana kobieta. Kiedy już doszliśmy na miejsce to przez pierwsze dwie godziny opiekowaliśmy się starszą babcią a następnie gdy ta już była troszkę zmęczona to odprowadziliśmy ją do sypialni by się troszkę wyspała. Wróciliśmy z Diego do salonu. Na stole leżały ciasteczka, herbata i tam jakieś inne rzeczy. Sam dom był bardzo piękny, utrzymany w porządku i takim ponadczasowym stylu. Bardzo było mi w nim przytulnie.Lubiłam tu przychodzić i widzieć uśmiech na twarzy babci Diego. Po kilku minutach musiałam już wracać do domu. Diego zaoferował się, że mnie odprowadzi do domu. Oczywiście się zgodziłam. Powiedziałam mu, że jak wróci to ma ucałować ode mnie babkę. Z domu chłopaka do mojego było jakieś piętnaście minut, dlatego stwierdziliśmy, że sobie jeszcze pospacerujemy. Szliśmy przez park. Była może około 8 godzina.
- To jutro masz tą super randkę z Leonem? - zapytał chłopak
- Taaak, właśnie Diego powiedz mi co ja mam tam robić? On mnie bierze do kina a potem na spacer ulicami tego parku. O czym mam z nim gadać?- spytałam
- Hmm, ty nie powinnaś zadawać pytań, jeśli mu zależy to on sam będzie się starał Ciebie pytać. Jeśli nie będziecie rozmawiać około 10 minut to znaczy, że po prostu nie chcę Cię bardziej poznawać. - odrzekł chłopak.
- A co jeśli będzie chciał mnie pocałować w usta? I się rozczaruje, że nie umiem? Nie chcę by wiedział, że ja się nigdy nie całowałam. A jak ucieknie i wszystkim rozgada? - spytałam
- Nie martw się. Będzie dobrze - odpowiedział Diego
- Dziękuję Ci bardzo. Słuchaj może to głupia sprawa, ale chcę byś mnie ocenił czy umiem całować. Wiesz wolę z Tobą niż z nim żeby się ze mnie śmiał - westchnęłam lekko zarumieniona. Czemu ja go w ogóle o to poprosiłam?
- Nie ma problemu. Ale jesteś pewna? - zapytał 
- Tak, po prostu pocałuj. To nic złego jesteśmy przyjaciółmi, jutro będziemy się z tego śmiać i tyle - odpowiedziałam
- Dobra, ja się będę śmiał. A teraz dobra zamknij oczy, po prostu nie otwieraj ich. - powiedział Diego a ja po prostu zamknęłam oczy. Czekałam aż jego usta znajdą się na moich. Kiedy już w końcu to się stało poczułam miłe ciepło, które biło ze mnie i z chłopaka. Przez moje ciało przebiegł dreszcz. Nie wierzę, całuję się z przyjacielem. To jest wspaniałe uczucie. Nie chciałam przerywać pocałunku. Czuję się taka pełna i szczęśliwa. Niestety Diego się oderwał ode mnie i zaśmiał się.
- W skali od 1 do 10 zasługujesz na 9, ale z racji tego, że to pierwszy raz to daję Ci 10 - odpowiedział chłopak a ja się zaśmiałam. Mam nadzieję, że poczuję to samo jutro.

~Kanny


__________________________________________________________________________

Macie One Shota z Dielettą, będzie jeszcze jedna część. Mam nadzieję, że choć troszkę wam się podoba. Ostatnio bardzo polubiłam Diego. Nie wiem z czego to wynika. On jest taki kochany i w ogóle. Czasami zastanawiam się czy w trzeciej serii nie być za Dielettą. Wydaję mi się, że właśnie w 3 serii oni dwoje do siebie wrócą. To będzie takie słodkie i w ogóle. Tak na marginesie to przepraszam was, że tak długo nic nie dodawałam. Próbowałam i będę próbowała to jakoś zmienić, nie wiem z czego to wynika. Mam dużo pomysłów i w ogóle. Do wtorku na pewno dodam drugą część. Ponadto chciałabym wam podziękować za 55 obserwatorów, to na prawdę coś. Pamiętam jak jeszcze kiedyś chciałam mieć choć jednego. Mamy już styczeń a ja bloga założyłam jakoś w lipcu. Nie żałuję, że to zrobiłam. Mój blog ma ponad 100.000 wyświetleń, to na serio coś. Dziękuję wam bardzo kochani. Zapraszajcie mnie na fejsika i piszcie. Adresy macie w poprzednim poście. Jesteście wspaniali. Ostatnio się jeszcze zasmuciłam, ponieważ czytałam jeden z blogów a tam prawie żywcem zerżnięte opowiadanie ode mnie. Oczywiście już go nie ma, ale na serio jeśli zobaczycie coś takiego to od razu piszcie, ponieważ wkurza mnie coś takiego i wydaję, mi się że was także by wkurzało takie zachowanie. Poza tym zauważyłam, że jestem bardzo chamska. Nawet wam życzeń nie napisała na te Święta... Przepraszam was za wszystkie krzywdy z mojej strony. Jeśli was to teraz nie urazi to chciałabym wam życzyć wszystkiego najlepszego Wesołych Świąt, mam nadzieję, że był bogaty gwiazdor i piękna choinka. Na Nowy Rok życzę wam wszystkiego naj, szczęścia, zdrowia, spokoju no i ogólnie wesołości i szaleństwa. JESZCZE RAZ WAS PRZEPRASZAM. POZDRAWIAM ;3

wtorek, 3 grudnia 2013

ONE SHOT Leonetta "Tylko z Tobą jestem na prawdę szczęśliwa" cz. IV OSTATNIA

PRZECZYTAJ NA DOLE WAŻNE!
------------------------------------------------------------------------------------------------------------

LEON

Nadal nie wiedziałem co mam powiedzieć. Nie docierało to do mnie. Violetta jest w ciąży i to ze mną. Jestem najszczęśliwszym chłopakiem na świecie, ale jedno mnie martwi. Mianowicie sprawa z Vilu. Nie tylko dla dobra dziecka powinniśmy się zejść, ale także dla nas samych. W końcu się kochamy.
- Ale jak to? - pytałem uśmiechnięty.
- Tak to, ale nie martw się. Będziesz widywać to dziecko co weekend - rzekła dziewczyna. Co ona sobie wyobraża? Że ją zostawię czy coś? Mowy nie ma. Ja chcę z nią być, być już do końca.
- Nie, ja na to nie pozwolę. Myślałem, że teraz możemy w końcu być razem - odparłem już z lekka zasmucony.
- Leon, ja nie mogę być z Tobą. Boję się rozumiesz? - zaczęła dziewczyna i po chwili się rozpłakała. Chciałem otrzeć jej łzę, lecz ku mojemu zdezorientowaniu do drzwi wpadli przestraszona Angie i German. Postanowiłem pożegnać się z dziewczyną i porozmawiać z nią dopiero wtedy gdy ta wyjdzie ze szpitala i dojdzie do siebie. Wiem jedno. Chcę z nią być. Właśnie idę do Natalii, najlepszej przyjaciółki Violi powiadomić ją o wypadku. Zdaję sobie sprawę z tego, że ona będzie bardzo to przeżywać. Po jakiś piętnastu minutach dotarłem do domku moich przyjaciół. Maxi był w pracy a Naty z pewnością o tej godzinie robiła obiad. Zadzwoniłem do drzwi. Po jakieś sekundzie w progu stanęła brunetka zapraszając mnie do środka. Oczywiście przyjąłem zaproszenie. Kiedy już znaleźliśmy się w salonie zacząłem mówić.
- Naty, Violetta zasłabła w parku - rzekłem a dziewczyna z początku bardzo promienna przestała się uśmiechać a jej twarz ogarnął smutek.
- Jak to? Nic nie jest jej i... - zaczęła mówić Naty i w pewnym momencie zakryła sobie usta ręką.
- Co znaczy to i? - spytałem zdezorientowany
- To nie moja sprawa, to ona powinna Ci powiedzieć. W ogóle jak się czuje? - dopytywała się Natalia
- Byłem w szpitalu. Obudziła się i teraz zapewne rozmawia z rodzicami. Słuchaj Naty mam do Ciebie takie małe pytanie. Czy ty wiedziałaś, że Violetta jest ze mną w ciąży? - zapytałem zdezorientowany
- Powiedziała Ci? - powiedziała Naty - Nie wierzę. Mówiła, że przenigdy Ci nie powie. Owszem wiedziałam. Dowiedziałam się o tym wtedy gdy wróciłam z miesiąca miodowego. Obiecałam jej, że nikomu nie powiem a zwłaszcza Tobie
- Rozumiem, ona mnie kocha? - zapytałem
- Czy Cię kocha? Oczywiście, że tak. Jak dowiedziała się o ciąży to z początku była nieszczęśliwa, ale z czasem jej przechodziło i cieszyła się, że będzie miała z Tobą dziecko. Może nie mówiła mi tego wprost, ale ja to widziałam, widziałam w jej oczach pełnych radości. - odrzekła przyjaciółka
- Jeśli mnie kocha to czemu nie chce ze mną być? - spytałem
- Ona się boi, strasznie się boi, że znowu ją zawiedziesz i zostawisz. Ona nie chce być drugi raz Twoją zabawką, którą wykorzystasz póki Ci się znudzi. Violetta po prostu chce czuć się bezpieczna i nie chce się martwić o następne dni. Wiesz ile kosztowałaby ją kolejna wasza rozłąka? Nie wiem czy ona by to przeżyła.- wydukała dziewczyna
- Dziękuję Ci za wszystko, ale teraz muszę wszystko przemyśleć. Natalio słuchaj, ona teraz pewnie nie będzie chciała ze mną rozmawiać, dlatego powiedz jej że ją kocham całym sercem. I, że chcę się z nią spotkać. Proszę. Przyniosłabyś mi kartkę i coś do pisania? - zapytałem. Chciałem napisać jakiś list do Violetty. Wiem, że już trochę za późno, ale ja chcę by ona wiedziała co do niej czuję. Naty pokiwała głową i po chwili przyniosła mi wymienione wcześniej przybory. Wziąłem kartkę i zacząłem pisać.

Violetto 
Dobrze wiesz, że Cię kocham. Chcę być z Tobą i dzielić z Tobą każdą chwilę w moim, naszym wspólnym życiu. Bardzo się cieszę, że będziemy mieć razem dziecko. Na początek trochę się wystraszyłem, ale teraz jestem szczęśliwy z takiego obrotu sprawy. To dziecko to owoc naszej miłości. Pamiętasz jak było nam razem dobrze, te kilka lat temu? Żyliśmy beztroską i byliśmy szczęśliwi mając siebie nawzajem. Nigdy nie zapomnę jak Cię pierwszy raz pocałowałem, nie zapomnę jak Cię poznałem. Jest kilka rzeczy, o których chcę zapomnieć. Zwłaszcza o tym rozstaniu. Wiem jakie to było dla Ciebie trudne. Ja też nie miałem za łatwo, ale w myślach wyobrażałem sobie, że cały czas jesteś obok mnie, pocieszasz mnie, całujesz, przytulasz. Nie ma na świecie nic piękniejszego od Twojego uśmiechu, który przypominam sobie każdego ranka. Nie było godziny bym o Tobie nie myślał. Zdaję sobie sprawę z tego, że możesz mi nie wybaczyć i że nie będziesz już chciała nigdy ze mną mieć nic do czynienia, ale proszę bądź ze mną tak jak kiedyś. Zrobię dla Ciebie wszytko. Chcę już z Tobą być do końca swoich dni, bez Ciebie moje życie nie ma sensu więc po co mam żyć jak nie ma Cię przy mnie? Pewnie sobie teraz myślisz, że jestem kretynem, skończonym idiotą, ale musisz wiedzieć jedno. Nigdy się mnie nie pozbędziesz. Los zawsze będzie nas splatał. Spróbujmy jeszcze raz, nie tylko dla dziecka, ale także dla nas samych, bo widzę szansę dla nas obojga. Chcę się z Tobą spotkać przy najbliższej okazji. I tak prędzej czy później Cię odwiedzę w Twoim domu. Jeśli się wahasz to przypomnij sobie każdą chwilę jaką spędziłaś ze mną. Nie uciekniesz przede mną. 

Kocham Cię 
Leon

Kiedy skończyłem pisać list zapakowałem go do koperty i przekazałem Naty. Kilka minut później byłem już w drodze do swojego domu.

11 miesięcy później

VIOLETTA

Właśnie przygotowuję się do jednego z najważniejszych dni w moim życiu, a mianowicie na mój ślub. Tak wychodzę za mąż za Leona. Uświadomił mi jak bardzo mnie kocha. Od ponad pół roku cały czas był przy mnie, na badaniach, w szpitalu. Dbał o mnie jak nikt inny. Mimo, że wtedy nie byliśmy razem on bardzo się starał. Kiedy na świat przyszedł nasz syn Jorge (7 miesięcy temu) zrozumiałam jak bardzo kocham Leona i jak on jest dla mnie ważny. Oczywiście chłopak był przy porodzie. Jakoś tak wyszło, że tydzień później zamieszkałam razem z nim i naszym synkiem oraz zaręczyłam się z Leonem. Mój narzeczony bardzo o mnie dba, kocham go za to. Budzi się w nocy gdy mały krzyczy, nosi go na rękach. Czuję, że on już nigdy mnie nie zostawi. Poza tym mam dla niego niespodziankę. Mam nadzieję, że się ucieszy. Zrobiłam test ciążowy i wynik był pozytywny. Powiem to chłopakowi właśnie dziś, będzie w siódmym niebie z powodu tej nowiny. Pół godziny później stoję przy ołtarzu w pięknej białej sukni. Synkiem opiekuje się Angie. Patrzę w oczy Leona. Jak ja mogłam żyć bez tych oczu i tego pięknego uśmiechu? Po słowach przysięgi namiętnie pocałowałam chłopaka a on oddał pocałunek. Tłum zaczął klaskać a ja nachyliłam się do ucha chłopaka i uświadomiłam go, że nasza rodzina powiększy się o jeszcze jednego członka. Tak jak myślałam mój mąż bardzo się ucieszył. Kiedy powiedzieliśmy to naszej rodzinie oklaskom i wiwatom nie było końca.

5 lat później

Czy jestem szczęśliwa z tego co mam? Na pewno. Gdyby ktoś powiedział mi kiedyś, że zostanę obdarowana kimś takim jak Leon i nasza dwójka dzieci na pewno bym nie uwierzyła. Kocham ich ponad życie. Właśnie siedzę z moim cudownym mężem i trzymam go kurczowo za rękę. Nasze dzieci biegają rozbrykane wokół pewnego drzewa i ławki. Dokładnie naszej ławki - mojej i Leona. Kiedy widzę ich radość od razu robi mi się cieplej. Jestem najszczęśliwsza na świecie. Nie zamieniłabym tego na pieniądze, na nic. Moi synkowie, prawie sześcioletni już Jorge oraz pięcioletni Adrien są tacy jak Leon, przynajmniej tak mi się wydaję. Przytuliłam się do mojego męża. Czułam w jego ramionach się bezpiecznie. Mężczyzna dotknął mojego brzucha i lekko je pogłaskał. Znajduje się tam już trzeci Verdas - dopełnienie naszego szczęścia. Mam nadzieję, że to będzie dziewczynka. Ale mimo wszystko jestem najszczęśliwszą osobą na świecie. Spojrzałam na mojego Leona i pocałowałam go.
- Kocham Cię - powiedziałam
- Ja też Cię kocham - odpowiedział chłopak.
Kiedy oderwałam się od Leona nasze dzieci zaczęły wołać mojego męża by pograł z nimi w piłkę. Ten oczywiście poszedł, ale wiedziałam, że wróci. Już nigdy by mnie nie zostawił, bo przecież tylko z nim jestem na prawdę szczęśliwa.

~Kanny

----------------------------------------------------------------------------------------------------

Trochę spieprzyłam zakończenie, ale jest. Jeśli mnie coś najdzie to oczywiście poprawię. Przepraszam, że nie dodawałam bardzo długo rozdziałów, ale co ja za to mogę? Jeszcze raz was przepraszam. Postaram się dodać coś nowego już niebawem.

A ze spraw bieżących to:

1) Zapewne zauważyliście wygląd bloga. Mi się bardzo podoba. Dziękuję stwórcy (a raczej stwórczyni) Lepiej się tego nie dało zrobić. Oczywiście podpisałabym się tutaj, ale nie wiem czy mogę tak imieniem i nazwiskiem. Przedstaw mnie w komentarzu. Tak jak obiecałam projektantce tego szablon postaram się troszkę wypromować jej bloga. MACIE TUTAJ LINK: OPOWIADANKO Moim zdaniem jest świetne, ponieważ nikt jeszcze nie wpadł według mnie na taki pomysł, ale mi się bardzo podoba. WBIJAJCIE TAM!

2) WBIJAJCIE NA FB I ZAPRASZAJCIE MNIE. PISZCIE, RÓBCIE CO CHCECIE. TUTAJ MACIE KONTAKT ZE MNĄ:

FACEBOOK : TUTAJ

E-MAIL: kanny.verdas@o2.pl

FANPAGETutaj

3) PROSZĘ O KOMENTARZE (FULL), OBSERWOWANIE, DAWANIE +1 I RESZTĘ CO CHCECIE ;)

POZDROWIONKA DO NASTĘPNEGO


niedziela, 24 listopada 2013

POST ORGANIZACYJNY --------> WAŻNE

Słuchajcie właśnie tak sobie zaczęłam myśleć o tym blogu. Muszę zrobić jakieś takie generalne porządki. Mam nadzieję, że mi pomożecie. Zdaję sobie sprawę, że nie będzie to łatwe, ale z waszą pomocą na pewno mi się uda.

Po pierwsze proszę o to by ktoś zrobił dla mnie (dla całego bloga) tło, tzn. zaprojektował taki fajowy szablon w HTML lub w czymś innym, albo chociaż ten obrazek to tytułu. Chciałabym by to było takie no ładne i w ogóle, bo to co teraz mam jest po prostu okropne. Zwracam się do was z tą prośbą, ponieważ dobrze wiem, że większość moich czytelników robi takie szablony, po prostu z nudy czy coś. Mam nadzieję, że mogę liczyć na waszą pomoc. I właśnie wracając do tego szablonu to chciałabym mieć te takie zakładki, ale za kit nie wiem jak to zrobić. Proszę o pomoc, na prawdę. Te prace co mi się spodobają to nie wiem, na przykład jak chcecie i macie jakiegoś ONE PARTA czy coś to ja go wstawię na swojego bloga, lub gdybyście zrobili dla mnie ten szablon i macie bloga to postarałabym się go zareklamować na znajomych stronkach. Chciałabym by były takie zakładki jak spis treści, aktualności, o mnie, wasze pomysłyWracając do tego szablonu to na tej stronce macie mój wzór : OPOWIAADANIE. WIĘC BARDZO PROSZĘ O POMOC. :)

Po drugie muszę wymyślić jakiś tytuł, ale za Chiny nie wiem jaki, bo teraz tak myślę by był to jakiś taki uniwersalny tytuł do opowiadań, w sensie nie ma dotyczyć tylko Leonetty, tylko ogółu. W tym przypadku również liczę na waszą pomoc.

Po trzecie jeśli macie jakieś pomysły dotyczące opowiadań to piszcie na niżej podane źródła.

Po czwarte dużo osób pisze na moją skrzynkę, żebym usunęła ostatni rozdział z tego pierwotnego opowiadania i pisała dalej razem z One Partami. Nie wiem czy to dobry pomysł, ale jeśli na prawdę tak chcecie to ja to rozumiem.

Po piąte tworzę właśnie fikcyjne konto na Facebooku, możecie mnie zapraszać, spamować i robić wszystko co chcecie. Utworzę FAN PAGE'A dla tego opowiadania i grupę czytelników.

NO I NA KONIEC TUTAJ MACIE LINKI DO KONTAKTU ZE MNĄ:

-------> NA FACEBOOKU ( AKTYWNA 24 H) LINK

--------> FAN PAGE STRONKA

-------> POCZTA MAILOWA (TUTAJ WYSYŁAJCIE  PRACE)  kanny.verdas@o2.pl

POZDRAWIAM WSZYSTKICH. PROSZĘ O KOMENTARZE, ZAPRASZANIE NA FACEBOOKA I WGL.


środa, 20 listopada 2013

ONE SHOT Leonetta "Tylko z Tobą jestem na prawdę szczęśliwa' cz. 3

I co mam teraz zrobić? Leon nie może się dowiedzieć, że noszę od niedawna jego dziecko. Jeszcze pomyśli, że powinniśmy być razem. Nie mogę na to pozwolić. Ja wiem, że on jest szczęśliwy z Larą i nie chcę psuć jego szczęścia.
- Musisz powiedzieć Leonowi-odezwała się Naty.
- Nigdy w życiu. Nie chcę by wiedział o tym dziecku - odpowiedziałam. - Obiecaj, że nic mu nie powiesz.
- Nie mogę Ci tego obiecać. Zresztą on i tak się dowie. Jak nie ode mnie i Ciebie to od kogoś innego. - odparła dziewczyna - a teraz nie smuć się tylko umów się na wizytę u ginekologa.
- No dobrze, później to zrobię. A co ja powiem Diego? Że go zdradziłam z Leonem? - powiedziałam - on by nie uznał tego dziecka. Nie spaliśmy ze sobą więc nie ma opcji. Stracę go. Ale co mu mam powiedzieć?
- Najlepiej prawdę - powiedziała Naty.
- Gdyby to było takie łatwe - rzekłam.
Wieczorem przy kolacji
W międzyczasie zadzwoniłam do lekarza. Wizytę mam już jutro, ponieważ zwolniło się miejsce. Natalia oczywście pójdzie ze mną. Siedzę właśnie z przyjaciółką przy stole i jemy ostatni  posiłek. Diego jeszcze nie wrócił z teatru. Nagle ktoś wszedł. O wilku mowa pomyślałam. Chłopak wszedł uśmiechnięty od ucha do ucha. Nie wiedział jeszcze jaka nieprzyjemna prawda Cię czeka.
Cześć dziewczyny - powiedział chłopak i pocałował mnie w usta a Naty w policzek. Następnie zajął miejsce obok mnie i zaczął jeść. Gdy już cała nasz trójka skończyła Diego wstał i zaniósł naczynia do zmywarki. On jest na prawdę kochany. Nie, dzisiaj nie mogę mu powiedzieć. Może to się jakoś samo rozwiąże? Postanowiłam nie pokazywać nic po sobie czego dowiedziałam się przez ostatnie godziny. Teraz gadamy sobie, dowcipkujemy i ogólnie świetnie się bawimy.
- Przepraszam was, ale muszę iść do łazienki - powiedział Diego i odszedł do wymienionego wcześniej pomieszczenia.
- Vilu co masz zamiar teraz zrobić? Powiesz mu? - spytała Naty
- Sama nie wiem. Właśnie gdzie jest ten test ciążowy? - zapytałam
- Myślałam, że go wyrzuciłaś - powiedziała dziewczyna
- Nie ja nic nie robiłam. Myślałam że ty go schowałaś. Co teraz? A jak Diego go znajdzie? - zaczęłam spanikowana. I właśnie w tym momencie z łazienki wyszedł wściekły Diego z testem ciążowym. Zaczęłam płakać. A jednak on już wie.
- Naty możesz nas zostawić? - zapytał się nadal wkurzony chłopak. Dziewczyna od razu go posłuchała i poszła do swojego pokoju. Diego patrzył teraz dla mnie wilkiem jakby chciał mnie zabić. Bałam się.
- Ja Ci to wszystko wytłumaczę - powiedziałam przez łzy.
- Nie masz innego wyjścia. Jesteś w ciąży? - spytał
- Ja ja nie wiem jak to się stało. To było wtedy na ślubie Naty. Wiem, że Cię zdradziłam, ale nie chciałam - zaczęłam wyjaśniać.
- Z kim? - pytał i pytał a ja się po prostu bałam.
- To dziecko jest Leona, nie chciałam tak wyszło - rzekłam z coraz to większym strachem w oczach.
- Kochasz go? Tylko mów prawdę - powiedział. Tym razem nie chciałam odpowiadać. - Mów czy go kochasz!- krzyknął tym razem jeszcze głośniej.
- Ja, ja nie wiem czemu, ale ja go kocham, bardzo go kocham - wydukałam i w tym momencie Diego mnie uderzył i dał mi plaskacza w policzek. Automatycznie złapałam się za policzek. Zaczęłam jeszcze mocniej płakać. W tym momencie wkroczyła Naty, która zaczęła się wydzierać na chłopaka.
- Pamiętaj, znajdę Cię dziwko - krzyknął na mnie chłopak i zaśmiał się szyderczo. Przez pół godziny dochodziłam do siebie. Pod okiem miałam straszny siniak. Naty cały czas mnie tuliła i uspokajała.
- Violu, kochanie nie możesz tu zostać. On może coś Ci zrobić. Wróć do Buenos, do mnie, do rodziny. Obiecuję, że nie będziesz miała do czynienia z Leonem. Nie dowie się o dziecku, ale na miłość boską wynieś się stąd.
- Dobrze - powiedziałam nadal ciężko szlochając.
Tydzień później
Właśnie stoję przed moim starym domem w Buenos Aires. Pożegnałam się z życiem w USA. Pracę rzuciłam a studia przerwałam. Zaczynam życie na nową kartę. Moja rodzina jeszcze nic nie wie, że przyjechałam do nich by z nimi zamieszkać. Moje stare mieszkanie w L.A sprzedałam Stacey, koleżance z pracy. To co zrobił Diego było niewybaczalne. Mam nadzieję, że już nigdy go nie zobaczę. Kto by pomyślał, że on jest damskim bokserem. Kilka dni temu byłam u  ginekologa. Okazało się, że na prawdę jestem w ciąży. Już 4 tydzień. Nawet mi z tym dobrze., gdyby nie fakt kto jest ojcem tego dziecka. Z przemyśleń wyrwał mnie głos Olgi.
- Kochanie? Co ty tu robisz? Czemu nie wejdziesz? - zapytała
- Nie wiem, nie chcę się narzucać - stwierdziłam
- Oj tam kochanie, wejdź właśnie czas na kolację.- odpowiedziała uśmiechnięta kobieta a ja niepewnie przeszłam przez próg i weszłam do domu. Nic się tu nie zmieniło od ostatniego razu, no może poza faktem, że rzeczy mojej siostry są porozwalane po całym pokoju. Szłam tak troszkę aż w końcu zauważyłam Angie wraz z Lucy. Obie się do mnie promiennie uśmiechnęły a ja oddałam się im tym samym.
- Violu, co tu robisz? - spytała się kobieta
- A no wiesz, pokłóciłam się trochę z Diego i mogłabym się tutaj zatrzymać, czy mam się przenieść do Natalii? - zadałam
- Żartujesz? Zostajesz tutaj z nami a poza tym to troszkę wszyscy za Tobą tęsknią. Zostajesz na ile chcesz - powiedziała kobieta a ja ją przytuliłam. Bardzo kocham Angie i moją siostrzyczkę. Z tatą zobaczyłam się dopiero na kolację. Wrócił akurat na ten posiłek. Na początek był sceptycznie nastawiony do tematu mojej wprowadzki do tego domu. Oczywiście Olga i Ramallo bardzo się cieszyli z mojego powrotu. Mam tylko góra trzy miesiące na to by uświadomić moją rodzinę, że jestem w ciąży. Mam też inny wariant, wrócić do L.A.

Miesiąc później

        Nadal mieszkam z moją rodziną w Buenos Aires. Diego nie miał ze mną żadnego kontaktu. Czasami przychodziła do mnie Naty wraz z Maxim. Pewnie Leon wie, że jestem tutaj, w Argentynie. Najwidoczniej już mu na mnie nie zależy. W ogóle nie mam z nim kontaktu. To troszkę smutne, ale sama tego chciałam. Jestem już w 2 miesiącu ciąży. Nikt jeszcze nic nie wie poza Naty i Diego. Miałam dużo czasu by poinformować tatę i Angie, ale oczywiście stchórzyłam. Jestem beznadziejna. Właśnie cała nasza szóstka domowników zasiada do wspólnego stołu. Dzisiaj też jestem strasznie głodna. Czasami mam mdłości, ale dzięki lekarce z L.A udaje mi się to przezwyciężać. Powstrzymałam się nawet z jakimś dziwnym jedzeniem. Wydaję mi się, że siostra mojej mamy coś podejrzewa. Tak na prawdę to mogę jej zaufać. Po skończonym posiłku udałam się do pokoju. Wzięłam z niego piżamę i poszłam do łazienki. Chciałam się wykąpać. Po odprężającej kąpieli ubrałam się w piżamę. Górną część podniosłam trochę do góry. Chciałam zobaczyć swój brzuch, w którym kiełkuje moje dziecko. Dotknęłam go troskliwie i po moich policzkach popłynęło kilka łez. Przecież dziecko potrzebuje ojca i matki. To dziecko to owoc miłości mojej i Leona. Nagle usłyszałam, że ktoś mnie podgląda w drzwiach. Spojrzałam w tamtą stronę, nikogo nie było. Może mi się znowu coś wydawało. Udałam się do mojego kącika. Kiedy już chciałam leżałam w łóżku nagle przyszła Angie.
- Możemy porozmawiać? - spytała się niepewnie kobieta
- No dobrze, a o czym chcesz mówić? - zapytałam się tym razem ja
- Vilu ty jesteś w ciąży? - rzekła kobieta a ja momentalnie pobladłam i zaczęłam płakać. Musiałam się przyznać.
- Ja, ja Angie nie mam pojęcia jak do tego doszło. Ja nie chciałam. Przepraszam - odpowiedziałam
- Przepraszasz mnie? Nie masz za co, kochanie. Tak się cieszę, że będziesz mieć dziecko. Diego powinien się cieszyć a nie się z Tobą kłócić - wytłumaczyła Angie
- Angie, ale on właśnie nie powinien się cieszyć - wydukałam
- Ale jak to? Przecież to jego dziecko - rzekła kobieta a ja pokiwałam przecząco głową i zaczęłam jeszcze bardziej płakać. - Jak nie Diego to kto??
- Nie powiesz nikomu? - zapytałam a Angie pokiwała głową na dobry znak. Zaufałam jej. - No więc to dziecko jest Leona.
- Cooo? Ale jak Leona? Przecież już z dwa lata nie jesteście razem - rzekła kobieta a ja jej wytłumaczyłam całą historię. Angeles się trochę zasmuciła, ale po chwili powiedziała, że będzie dobrze i że powinnam powiedzieć całą prawdę Leonowi, bo może się tego dowiedzieć w nie za dobry sposób. Ustaliłyśmy, że na razie nic nie mówimy tacie. Moja ciocia postara się jakoś go psychicznie przygotować. Mam nadzieję, że jej się powiedzie.

Dwa miesiące później

       Tygodnie biegły za szybko. Już jestem w czwartym miesiącu i coraz bardziej jest to widoczne. Mój tata się dowiedział. Na początku był bardzo zły, ale w końcu jakoś wytrzymał. On myśli, że to Diego jest ojcem. Nie mogę mu wyjawić prawdy, bo wtedy się zacznie. Ogólnie to się nawet cieszy. Dzisiaj postanowiłam wyjść na spacer. Może to dziwne, ale coś mnie ciągnęło do parku. Założyłam taki sweter by w doskonały sposób ukrył on moją ciążę. Nie chciałam się z tym odnosić do całego świata. To jest tylko moje dziecko. Umówiłam się z Naty na naszej "ławce" spotkań. Cieszę się, że znów ją zobaczę mimo tego, że widuję ją prawie codziennie. Kiedy już dotarłam w umówione miejsce zauważyłam szczęśliwą parę, która idzie z dzieckiem za rękę. Uśmiechali się wzajemnie do siebie, byli tacy szczęśliwi. Po prostu to było piękne. Pogłaskałam swój brzuch.
      Już jakieś pół godziny czekam na Natalię. Miała przyjść już piętnaście minut temu. Postanowiłam pochodzić trochę po parku. W końcu dotarłam do jakiegoś dobrze znanego mi miejsca choć tak na prawdę nie wiem czy warto pamiętać to miejsce. Była tam ławka i kilka otaczających ją drzew. Podeszłam jeszcze bliżej. To było miejsce gdzie pierwszy raz całowałam się z Leonem. Uśmiechnęłam się w duchu. Po chwili usiadłam na ławce. Obok mnie spadały teraz płatki. Przypomniały mi one o tej jednej osobie, o której nie chcę już pamiętać. Złapałam jeden z czerwonych płatków i pocałowałam go. Wiem, że to dziwne, ale właśnie tak zrobiłam. Następnie przyłożyłam czerwoną część do serca i zaczęłam płakać. Czemu ja tak bardzo za nim tęsknię? Zapewne siedziałabym tam dłużej, gdyby nie obecność jego, właśnie jego - Leona. Zaskoczył mnie swoją obecnością. Zjawił się znikąd. Przypatrzył mi się badawczo a następnie podszedł do mnie i zajął miejsce obok mnie. Nie chciałam uciekać, chciałam wiedzieć co ma mi do powiedzenia.
- A jednak dobrze słyszałem, że mieszkasz tutaj, w Buenos? - spytał
- Tak jakoś wyszło - rzekłam
- Gdzie masz Diego? - Leon zadał kolejne pytanie
- Diego i ja się rozstaliśmy - powiedziałam z bólem w sercu
- Przykro mi... - mówił chłopak
- Daruj sobie okej? Nie mów, że Ci przykro. W ogóle skąd się tu wziąłeś? Śledzisz mnie? Czemu wcześniej nie chciałeś ze mną rozmawiać? - zapytałam wkurzona. Tylko nie mogę się denerwować, bo inaczej dziecko będzie też podenerwowane a to się może skończyć nie za ciekawie. Przynajmniej tak mi mówił lekarz.
- Nie chciałem z Tobą rozmawiać, ponieważ wiedziałem, że będzie to trudne dla nas obojga. Mieliśmy się już nigdy nie spotkać, uwierzyłem w to a teraz widzę Cię płaczącą na naszej ławce - odpowiedział. I tu mnie zatkało. Nazwał tą ławkę ''naszą''. Do moich oczu napłynęły łzy.
- Oj przepraszam, że znowu pojawiłam się w Twoim życiu nieproszona. Tak jak zawsze - odparłam wkurzona. Chyba trochę przeholowałam, ponieważ chwyciłam się za brzuch i zaczęłam krzyczeć. Nagle urwał mi się film. Jedynymi słowami jakie słyszałam, to moje imię wymawiane przez Leona.

LEON

      Nie wiem co mam robić. Violetta zemdlała mi prosto w rękach. Muszę ją zawieźć to szpitala. Po co ja ją tak denerwowałem? Zadzwoniłem na pogotowie i pojechałem razem z nimi. Miałem się spotkać z Maxim. Jak widać los miał dla mnie inną niespodziankę. Ciekawi mnie co jest mojej byłej dziewczynie. Od naszego ostatniego spotkania minęły już cztery miesiące. Cztery miesiące tęsknoty i bólu jaki przeżywałem z jej wyjazdem. Lara mnie zostawiła. Powiedziałem jej wprost, że jej nie kocham i nigdy nie kochałem. Kobieta jakoś to przeżyła, ale nie zostawiła na mnie suchej nitki. Kiedy już dojechaliśmy do szpitala nie pozwolono mi wejść do sali. Musiałem czekać w poczekalni. W międzyczasie zadzwoniłem do Angie i poinformowałem ją o Violi. Sam nie wiedziałem co jej jest. Jedyne co pamiętam to to, że dziewczyna złapała się za brzuch zaczęła krzyczeć i zemdlała. Może zjadła coś starego? Nagle z sali wyszedł lekarz.
- Przepraszam, proszę pana co z nią? -spytałem
- No więc pani Castillo trochę za bardzo się zdenerwowała. Myślę, że jutro będzie mogła opuścić szpital. Oczywiście dziecku też nic nie zagraża - powiedział lekarz. Czy ja dobrze słyszę? Viola jest w ciąży z tym debilem Diego? To może dlatego ją zostawił, bał się i zwiał przy pierwszej lepszej okazji.
- Czyli Violetta jest w ciąży? - zapytałem
- No tak, w czwartym miesiącu - odpowiedział lekarz i zostawił mnie samego. Już wiedziałem, że to dlatego Vilu zemdlała. Nie mogę uwierzyć w to, że ona jest w ciąży. Pamiętam jak zawsze chciałem z nią mieć dziecko, ale najwidoczniej nie było nam to dane. Podszedłem do pielęgniarek z pytaniem czy mogę wejść do dziewczyny. Panie mi pozwoliły, Violetta już nie była nieprzytomna. Wyglądała na bardzo przestraszoną i zakłopotaną.
- Leon, dziękuję, że mnie tu przywiozłeś - powiedziała kobieta
- Nie ma sprawy - rzekłem i usiadłem na kraniec łóżka. Zacząłem przypatrywać się brzuchowi dziewczyny. Vilu musiała to zauważyć więc szybko próbowała zakryć go rękoma.
- Lekarz mi powiedział, że jesteś w ciąży w czwartym miesiącu, czy to prawda? - spytałem podejrzliwie
- Tak jestem w ciąży - odpowiedziała
- To dlatego Diego Cię zostawił? Dlatego, że jesteś z nim w ciąży? - spytałem
- Tak Diego mnie zostawił, ale dlatego, że nie jestem z nim w ciąży - rzekła kobieta. Czyli, że zdradziła swojego chłopaka i będzie miała z tym chłopakiem dziecko. Jest w czwartym miesiącu.
- Kto Ci to zrobił? - jeszcze raz zadałem pytanie, ale spodziewałem się odpowiedzi
- Domyśl się - wyszeptała dziewczyna i zaniosła się łzami. Po chwili odwróciła się na drugi bok. Byłem pewien, że płakała. I właśnie w tym momencie do mnie dotarło. Violetta jest w ciąży ze  mną. Będę ojcem. Nie mogę w to uwierzyć. Będę miał dziecko z dziewczyną, którą kocham ponad życie.

~Kanny


------------------------------------------------------------------------------------------
STWIERDZAM, ŻE WIĘKSZYCH PIERDOŁEK NIE MOGŁAM WYMYŚLIĆ. SORKA, ŻE TAK PÓŹNO ALE SAMI ROZUMIECIE NAUKA I WGL. MAM NADZIEJĘ, ŻE MIMO TO ROZDZIAŁ MOŻE BYĆ. PROSZĘ O KOMENTARZE, DODAWANIE I OBSERWOWANIE. GORĄCO POZDRAWIAM <3